Czy „Zośka -samośka” ma swój bufor?

Musisz mieć bufor. Ludzie dają dużo!

 

 

Mimo, że jestem entuzjastką działania- „Zosia samosia” oraz wychodzę z założenia, iż wszystko siedzi w naszej głowie, a sukces możemy osiągnąć wyłącznie swoją ciężką pracą, to jednak coraz częściej dostrzegam siłę, którą dają mi ludzie.

 

Moje otoczenie jest moim buforem. Uwielbiam pracować nad własnymi słabościami, rozwijać się, stawiać nowe cele i zadania. Satysfakcja z osiągniętych sukcesów jest nie do opisania. Kiedyś myślałam, że to zależy tylko ode mnie. Ale to chyba nie do końca tak! 

 

„Ja” to bardzo dużo, bo to Ja decyduję jak wygląda moje życie! „Jestem Panią swojego losu”. Nawet nie zamierzam polemizować z ta dewizą (z resztą to jedna z moich ulubionych). To Ja CHCĘ, albo NIE CHCĘ (i szukam milion wymówek, na swoje usprawiedliwienie). Ja DZIAŁAM, albo NARZEKAM, jaki świat jest beznadziejny. To Ja się nagradzam i czuję satysfakcje z przezwyciężenia własnych słabości.

Jednak to „Ja” miewa czasem pewne trudności, wtedy wiem, że jest Ktoś obok…Dobrze wiedzieć, że jest Ktoś obok!

 

Ostatnio zmagałam się z brakiem weny twórczej… Jak się okazało poszukiwanie inspiracji może trwać tygodniami. Katorga dla ciała i duszy. Pewnego wieczora, spontanicznie wybrałam się na spacer, który zakończyłam równie spontaniczną wizytą u swojego przyjaciela. Oboje „nadajemy na tych samych falach”, więc łatwo się wzajemnie „ładujemy”. Jedno spotkanie odblokowało mnie i popchnęło do działania. Na drugi dzień zaczęłam pisać jak szalona scenariusz etiudy, nad którą siedziałam bezczynnie 2 miesiące! Imposible.

 

Rodzice! Ahh.. Jakie to oczywiste i oklepane. Ale tak jest. To oni kochają najbardziej. Doradzą w „życiowych rozkminach”. Zmotywują lub odpowiednio ustawią do pionu.

Przyjaciele! „Z jakim przystajesz takim się stajesz!”. Sama mam wpływ na to z kim chcę przebywać. To Oni (nieświadomie) podsuwają mi nowe pomysły, które inspirują mnie do działania. Rozmowy z nimi w mgnieniu oka poprawiają mi humor. Nakręcają do działania.

M! To właśnie z przyjaźni wykluła się moja relacja z M.. Oboje jesteśmy aktorami, mamy podobne zawodowe potrzeby i oboje zmagamy się z frustracją dnia codziennego. Dlatego nasze przytulańce są „niezbędnikiem dobrego dnia”!

 

Moim BUFOREM są ludzie. Poradzę sobie w życiu, ale potrzebuje emocjonalnego wsparcia (myślę, że tak jak każdy). Właśnie dlatego, moi bliscy są moim buforem – przestrzenią, przez którą mogę niepostrzeżenie przejść, zostawić emocjonalny balast i wyjść oczyszczona.

 

A ty jaki masz bufor?

 

BLOG, PSYCHOLOGIA Tags: